Rok 2018 zapisze się jako jeden z wyjątkowych ze względu na siłę zjawisk, które pokazały, jak nasz gatunek wpłynął na środowisko naturalne. Jednym z przykładów, który poddał się człowiekowi jest morze Bałtyckie, chociaż w jego miejsce można wstawić prawie każdy zbiornik wodny.

Wyjątkowość roku 2018 objawiła się licznymi zakwitami sinic, za czym poszły mniej lub bardziej merytoryczne doniesienia medialne i jeszcze ciekawsze komentarze czytelników, które pokazały stan świadomości i wiedzy o zanieczyszczeniach wód.

Zacznijmy od pierwszego medialnego doniesienia, które zainspirowało mnie do podjęcia tego tematu.

Oczyszczalnie ścieków źródłem zanieczyszczeń. Brzmi jak paradoks, ale to fakt. Źle oczyszczone ścieki spływają do rzek, a następnie do morza. Efektem są niebezpieczne zakwity sinic i ciągle pogarszająca się kondycja Bałtyku.

to fragment materiału opublikowanego przez Teleexpress -> dostępny tutaj
I jeszcze jeden cytat z tego materiału:

Obiekty te [oczyszczalnie ścieków] zamiast poprawiać stan rzek i morza, przyczyniają się do pogorszenia jakości wody

Nawet jeśli oczyszczalnia nie funkcjonuje prawidłowo, to nie jest ona źródłem zanieczyszczeń. Jeśli jednak mylę się to proponuję rozwiązać problem likwidując oczyszczalnie – bo wg tej teorii są źródłem zanieczyszczenia – ciekawe jak wtedy wyglądałyby rzeki i morze.

Po pierwszeźródłem zanieczyszczeń nie są oczyszczalnie tylko każde gospodarstwo domowe czy miejsce pracy, które wytwarza ścieki, i z którego trafiają one do oczyszczalni.

W materiale dziennikarze powołują się na raport Inspekcji Ochrony Środowiska, w której niestety również pojawia się określenie, że źródłem zanieczyszczenia są oczyszczalnie ścieków. Niestety przyjęta ogólnie definicja punktowego źródła zanieczyszczeń powoduje, że oczyszczalnia działająca czy nie jest traktowana jako punktowe źródło zanieczyszczenia. I wszyscy jak jeden mąż bezmyślnie powtarzają to hasło. Ktoś kiedyś stworzył taki zapis i do tej pory go nie zmieniono. O punktowym źródle zanieczyszczeń można było mówić w czasach, kiedy ścieki komunalne bez oczyszczania były odprowadzane do rzek. Ale obecnie zapis jest częściowym reliktem prawno-administracyjnych – i nawiązuje do jednego z zapisów Paktu dla Wody:

§5
Woda nie zna przepisów prawnych – w czasach dynamicznego rozwoju nowych technologii i wiedzy, przepisy prawne nie nadążają za rzeczywistością, dlatego wykładnią w działaniach wpływających na zasoby wody będą dla mnie nie tylko obowiązujące przepisy prawne, ale także najnowsze doniesienia świata nauki.

Ponadto przedstawione w materiale fragmenty raportu są jawną medialną manipulacją, ponieważ w raporcie (dostępny tutaj) możemy także przeczytać, że:
„W latach 2010-2016 obserwuje się systematyczny wzrost liczby powstających oczyszczalni ścieków do roku 2014, głównie komunalnych (wykres 16). Najbardziej rozpowszechnione wśród tych oczyszczalni są te, które wykorzystują metody biologiczne oraz oczyszczalnie o dużej przepustowości zapewniające podwyższone usuwanie biogenów.” I to zdanie odzwierciedla proces inwestycji w całym kraju, w którym dąży się do maksymalizacji efektywności oczyszczania ścieków. Ich tempo w zależności od regionu jest różne, ale w skali kraju 70,2% ścieków trafia do oczyszczalni, w których są oczyszczane (Raport GUS z 2017 dostępny tutaj).

Po drugie, oczyszczalnie ścieków nie służą do poprawiania stanu rzek i morza, tylko do oczyszczania ścieków (czyżby nazwa na to nie wskazywała?), które do niej trafiają.

Oczyszczając ścieki chronią one jakość wód, a nie oczyszczają rzeki. Faktem jest natomiast, że źle oczyszczone ścieki spływają rzekami do jezior i morza, przyczyniając się do pogarszania jego jakości – co jest przykładem potwierdzającym jeden z punktów Paktu dla Wody, o którym możecie przeczytać tutaj. Zanieczyszczenia mogą być usuwane z wody m.in. przez procesy samooczyszczania, ale inne działania człowieka spowodowały ograniczenie ich wydajności, przez co zanieczyszczenia wędrują na znacznie dalsze odległości.

§3

Woda nie zna granic – we wszelki działaniach wpływających na zasoby wody będę współpracować z jednostkami obszarów sąsiadujących oraz znajdujących się w górnej i dolnej części zlewni danej rzeki.

W związku z powyższym zapewnienie odpowiedniej sprawności pracy oczyszczalni ścieków leży w interesie nie tylko lokalnego samorządu na terenie, którego jest zlokalizowana, ale i także użytkowników wód znajdujących się w dalszym biegu rzeki, a szczególnie władz i społeczności zbiorników znajdujących się na trasie rzeki.

Druga połowa materiału już lepsza i nawet edukacyjna:

Główne źródło zanieczyszczeń morza znajduje się na lądzie.  Wszytko co spływa do polskich rzek, trafia w końcu do Bałtyku, np. nieoczyszczone ścieki czy nawozy rolnicze z pól

i końcowe moim zdaniem kluczowe zdanie, które pokazuje aktualne źródło problemu i przyczynę pogarszania się jakości wód.

Zadnie, w którym wskazuje się, że największym zagrożeniem dla ekosystemów jest rolnictwo. A nie oczyszczalnie, które były głównym tematem.

Wpływem rolnictwa na jakość wód zajmę się w innym wpisie, bo to temat równie obszerny, ale już teraz przytoczę na dowód opracowanie HELCOM. Biorąc pod uwagę, że są to dane z 2000 r., a rozwój oczyszczalni ścieków znacznie wyprzedza rozwój metod ograniczenia obszarowych źródeł zanieczyszczeń, to obecnie udział obszarowych źródeł zanieczyszczeń jest jeszcze większy, ale o tym innym razem.

punktowy-obszarowe-zrodla
Udział punktowych i obszarowych źródeł zanieczyszczeń azotu i fosforu dopływających do Bałtyku (dane z 2000 r., opracowanie HELCOM)

Mimo kluczowych nieścisłości zawartych w materiale, komentarzy brak, a na fanpage`u tylko 3: które niestety także pokazują braki odpowiedniej wiedzy w społeczeństwie,  jeden z nich przytaczam poniżej:

gdańskie, awaryjne zrzuty ścieków przez kilka dni? Gdy napisałem komentarz, że będzie po tym cyrku ciężka do opanowania sytuacja z sinicami, to pani rzecznik prasowy wyśmiała mnie i stwierdziła, że wszystko jest ok i pod kontrolą sanepidu. Efekt widać dzisiaj! Dziękuję, dobra noc!

Nie przeczę, że awaria przepompowni ścieków nie była źródłem chwilowego, intensywnego zanieczyszczenia i w niewielkim stopniu mogła przyczynić się do większej intensywności zakwitów, ale to nie tłumaczy zakwitów z poprzednich lat i tych, które się pojawią w kolejnych, a pojawią się na pewno i będą coraz częstsze.

Zakwity są m.in. efektem działań z przeszłości, kiedy wszystkie kraje nadbałtyckie dopiero rozwijały oczyszczalnie ścieków. Skład ścieków się przez te lata aż tak nie zmienił – szczególnie jeśli chodzi o pożywkę dla sinic, czyli azot i fosfor. I te dwa związki przez lata wędrowały rzekami do morza, gdzie odkładały się na dnie. Skoro o Gdańsku była mowa w komentarzu to proszę bardzo:

Choć trudno to sobie wyobrazić, do połowy XIX wieku ścieki z budynków mieszkalnych odprowadzane były… wprost do cieków wodnych znajdujących się wewnątrz miasta (Motława bądź kanały Raduni)! (cytat pochodzi z tej strony)

Czyli tak naprawdę ścieki odprowadzane z Gdańska, dopiero od jakiś 50-60 lat są w mniejszym bądź większym stopniu oczyszczane. Jak dołożymy do tego inne elementy, który wpływają na występowanie zakwitów w morzu Bałtyckim, takie jak zmiany klimatu i degradacja środowiska, objawiająca się zmniejszeniem bioróżnorodności i równowagą liczebności poszczególnych gatunków, to mamy takie efekty jak można było zaobserwować w tym roku nad morzem.
Odkładanie się zanieczyszczeń na dnie zbiorników jest też przykładem innego punktu z Paktu dla Wody:

§4

Woda czasu nie liczy – zrównoważone zarządzanie zasobami wody to nie tylko współczesne potrzeby społeczeństwa, ale także potrzeby przyszłych pokoleń, dlatego należy pamiętać, że efekty wszelkich działaniach wpływających na zasoby wody będą odczuwane przede wszystkim w przyszłości.

Podsumowując, zrzucanie odpowiedzialności na oczyszczalnie ścieków za zakwity sinic w Bałtyku jest dość naciąganą teorią i/lub medialną manipulacją. Odprowadzanie i oczyszczanie ścieków w Polsce jest coraz lepiej zorganizowane, a procesy oczyszczania są coraz efektywniejsze przez co ścieki oczyszczone pozbawione są znacznych ilości azotu i fosforu. Z rozmów z pracownikami różnych oczyszczalni wiem, że problem tkwi w finansowaniu rozwoju małych oczyszczalni oraz finansowaniu eksploatacji i modernizacji istniejących, które po kilkunastu latach pracy wymagają pewnych nakładów na wymianę niektórych elementów. Niestety nie dostrzega się, że woda to dobro wspólne, i jeśli dany samorząd nie może finansowo udźwignąć podjęcia odpowiednich działań w oczyszczaniu ścieków, to powinien zostać wsparty w pierwszej kolejności przez inne znajdujące się wzdłuż rzeki samorządy, a w drugiej przez wyższe szczeble władz publicznych.

Takie podejście byłoby zgodne z pierwszymi punktami Paktu dla Wody:

§1
Woda jest zasobem strategicznym – bez którego człowiek nie jest wstanie żyć, dlatego celem strategicznym powinna być dbałość o odpowiednią ilość i jakość zasobów wody.

§2
Woda to dobro wspólne – dlatego jako przedstawiciel społeczeństwa będę uwzględniać potrzeby wszystkich jej użytkowników – społeczeństwa, gospodarki oraz środowiska.

Niestety obecny system administracyjny, nie pozwala zastosować takiego podejścia, gdyż władze lokalne rozliczane są za wydawanie środków z budżetu tylko w obszarze ich działania. Działania w sąsiednim regionie mogą być finansowane przy udziale stowarzyszeń lub innych organizacji, ale powoduje to niepotrzebny rozrost instytucji i wydłuża ścieżkę administracyjną do podejmowania działań.

 

 

Reklamy