Kopalnie odkrywkowe bezpośrednio i pośrednio wpływają na poziom wody w jeziorach pojezierza gnieźnieńskiego, ale należy pamiętać, że jest to region Polski o najniższej sumie opadów, więc każde niewłaściwe i nadmierne eksploatowanie zasobów wody przyczyniać się będzie do wysychania tych jezior. 

Pojezierze gnieźnieńskie odwiedziłem pierwszy raz w 2016 roku. Robiliśmy wizję terenową jeziora Suszewskiego jako potencjalnego poligonu do kolejnego projektu dotyczącego ograniczania eutrofizacji wód. Wtedy na własne oczy zobaczyłem problem tego regionu. Dopływów brak, odpływu brak, poziom wody dobre 5 metrów poniżej dawnej linii brzegowej. Ośrodki wypoczynkowe w okolicy puste – a był to sierpień.

Parę miesięcy temu trafiłem na poniższy film pokazujący rozmiar problemu pojezierza gnieźnieńskiego. Do autorów filmu mam jednak jedno zastrzeżenie, czemu podają przykład jeziora Skrzynka, które jest oddalone od kopalni o 65 km. Jeśli oddziaływanie kopalni byłoby, aż tak rozległe to jeziora Kownackie i Suszewskie już dawno były by całkiem susze. Chyba, że autorom wkradła się błąd i chodziło o jezioro Salomonowskie, które znajduje się obok miejscowości Skrzynka.

Za istniejącą sytuację obwiniana jest pobliska kopalnia odkrywkowa Kleczew w okolica Konina. Jest to jedna z przyczyn protestów przeciwko budowie kolejnej kopalni koło Ościsłowa – więcej o tym w materiale pod linkiem -> tu.

Postanowiłem bliżej zapoznać się z charakterystyką wodną regionu. Z opracowań dostępnych na stronach RZGW w Poznaniu widzimy, że w przypadku wód powierzchniowych kopalnie (obecne i przyszła) znajdują się w innej zlewni, niż wspomniane jezioro Suszewskie, czy przytaczane w filmie jezioro Kownackie.

Zacznę od wód podziemnych. Na mapie widać, że kopalnie są na granicy dwóch jednostek jednolitych części wód podziemnych oznaczonych numerami 43 i 62. W obu kartach opisujących te jednostki jako antropopresję wskazano:  „Leje depresji związane z poborem wód podziemnych oraz prowadzonym odwodnieniem górniczym”. Położenie odkrywek na granicy tych dwóch jednostek wód podziemnych, może mieć wpływ na obniżenie się poziomu wód we wcześniej wspomnianych jeziorach. Jeziora, których dotyczy problem są jeziorami rynnowymi, czyli podłużnymi zbiornikami o dużych głębokościach. Ich głębokość powoduje, że mają kontakt z różnymi poziomami warstw wodonośnych, więc jak najbardziej kopalnia może mieć wpływ na bilans wodny jezior gnieźnieński, pomimo ich położenia w sąsiedniej jednostce, zgodnie z zasadą naczyń połączonych. Ale należy pamiętać, że region ten ma jeszcze inne problemy.

rys2-wody-podziemne
Jednolite części wód podziemnych w okolicach Kleczewa (źródło: PIG-PIB)

W analizowaniu problemu niskiego stanu wód jezior gnieźnieńskich zapomina się jednak o opadach, a właściwie ich braku, czyli występowaniu suszy. Obszar tego pojezierza to obszar o najniżej średniej sumie opadów, który w dodatku jest dość intensywnie użytkowany rolniczo (mapy poniżej). Do tego dochodzą jeszcze zmiany klimatu (pośrednie oddziaływanie kopalni na bilans wodny analizowanego regionu), i biorąc pod uwagę bilans wodny kraju (o którym pisałem -> tu), za obniżanie się poziomu wód w jeziorach pojezierza gnieźnieńskiego, odpowiedzialne są także: deficyt opadów, wysokie parowanie oraz niewielki zasilanie jezior wodami rzecznymi. Z powyższych powodów gospodarowanie wodą w tym rejonie Polski to nie lada wyzwanie, dlatego bardzo ważne jest w nim zrównoważone korzystanie z wód, a lokalizacja kolejnej kopalni odkrywkowej w tym regionie może pogłębić istniejący problem. Ale nie tylko kopalnia, każde nadmierne użytkowanie wód w tym regionie w przeszłości, obecnie i w przyszłości będzie powodowało obniżanie się poziomu wód.

Średnia suma opadów w wieloleciu (źródło: IMGW)

Jeziora te są położone pomiędzy zlewnią Noteci i bezpośrednią zlewnią Warty. Na mapie widać, że jeziora te są zasilane tylko kilkoma niewielkimi strumieniami. Zatem niedostatek opadów przyczynia się do niekorzystnego bilansu wodnego tych jezior z uwagi na dominację parowania w bilansie wód polskich o czym pisałem -> tu. Jeśli uwzględnimy do tego zmiany klimatu i często występujące w ostatnich latach susze, oraz inne antropogeniczne oddziaływania wpływające na bilans wodny to łącznie daje to efekt, który można zobaczyć w początkowym filmie. Gdyby do jezior dopływała np. Warta, która swoje źródła ma dalej na południe, gdzie jest więcej opadów, to woda nie opadała by tak szybko.

rys1-wody-powierzchniowe.png
Zlewnie wód powierzchniowych koło Kleczewa (źródło: RZGW Poznań)

Tak widowiskowe obniżanie się poziomu wód w jeziorach wschodniej części pojezierza gnieźnieńskiego może być efektem bezpośredniego oddziaływania kopalni, pośredniego oddziaływania kopalni (wpływ spalania wydobywanego węgla na zmiany klimatu), charakterystyki regionu związanej z niewielkimi opadami oraz niewielkim zasilaniem wodami powierzchniowymi. Do tego pobór wód podziemnych oraz przekształcenie krajobrazu przez człowieka wpływające na zmianę proporcji pomiędzy spływem powierzchniowym, a infiltracją deszczu do gruntu, powodujące, że zasilanie jezior wodami gruntowymi jest zapewne mniejsze, niż było kiedyś.

Dlatego ważne jest racjonalne zarządzanie wodą oraz właściwe decyzje władz lokalnych w zgodzie z założeniami Paktu dla Wody, o którym przeczytacie -> tu.

Zdjęcie wpisu: pixabay.com/darkmoon1968

Reklamy